Cmentarz Łyczakowski

Portret użytkownika annaszczepanek
Cmentarz Łyczakowski
Cmentarz Łyczakowski

Niektóre nekropolie mają w sobie duszę – jakkolwiek dwuznacznie by to nie brzmiało kiedy mowa o cmentarzach, prawdy jest w tym stwierdzeniu wiele. Wystarczy wejść na Cmentarz Łyczakowski, aby przekonać się, że może mieć on duszę. I ma. Zadbali o nią zwłaszcza dawni kamieniarze, dla których stawianie grobowców było sztuką. To jedno z najstarszych tego typu miejsc w Europie, założone pod koniec XVIII wieku, dokładnie w roku 1786.

Orlęta Lwowskie i Wielcy Polacy

Dla Polaków szczególnie ważną częścią łyczakowskiej nekropolii jest Cmentarz Orląt Lwowskich. Zaniedbany przez Ukraińców, ostatecznie odbudowany został dopiero w roku 2005. Nie ma się czemu dziwić – z perspektywy ukraińskiej części społeczeństwa Polacy jako wróg „nie zasłużyli” na miejsce pamięci. Jako że jednak miasto przez lata leżało w granicach naszego kraju i było jednym z najbardziej polskich spośród polskich miast – interwencja o odpowiednie uczczenie poległych w walce była rzeczą niezbędną.

Średnia wieku Orląt nie przekracza 20 lat. Upamiętnieni na nim zostali przede wszystkim młodzi mężczyźni, a właściwie chłopcy, którzy walczyli o zatrzymanie Lwowa oraz całej Galicji Wschodniej w granicach Polski. Najmłodszy z nich miał 12 lat. Nie brakuje też, pochowanych w katakumbach, bohaterskich dziewcząt. Pamięć o młodzieży, która oddała swoje życie za małą ojczyznę, oddaje rząd białych krzyży przystrojonych biało-czerwonymi flagami.

Na Łyczakowie, poza terenem Cmentarza Orląt, dotrzeć można też do grobów innych Wielkich. Spoczywają na nim m.in.: Maria Konopnicka, Gabriela Zapolska, Seweryn Goszczyński czy Walery Łoziński.  


Śpiące pomniki

Kunszt rzeźb lwowskiego cmentarza zachwyci nawet tych najbardziej niewrażliwych na sztukę. Co przemawia do przechadzającego się po alejach, żywego wciąż, gościa? Przede wszystkim alegorie. Najbardziej poruszające są chyba te pomniki, które ukazują śmierć jako sen – postacie ludzkie naturalnej wielkości kładą się na łożach, opierają o skrzynie albo wręcz o wieka trumny i… śpią. Odprężone mięśnie nie przypominają jednak niczym mięśni zesztywniałych, dotkniętych zimnym oddechem Kostuchy. Ludzie tam śpią, odpoczywają, drzemią. Inni spotykają swoje anioły. Ze świętością ściera się codzienność.

Żeby dobrze poznać Cmentarz Łyczakowski, na spacer po nim przeznaczyć powinno się nawet kilka godzin. Jest duży, a ze względu na artyzm, na wielkie dzieło, którym jest w całości, traktować można go nie tylko jako miejsce pochówku, ale również jako muzeum. Takie, w którym panującą ciszę trzeba znieść godnie.    


Jak dotrzeć?

Do Cmentarza Łyczakowskiego dotrzeć można – jeśli ma się wiele czasu i lubi spacery – na piechotę albo – w innym wypadku – tramwajem. Dzielnica Łyczaków usytuowana jest na południowy wschód od ścisłego centrum miasta.

Żeby dojść do cmentarza, najwygodniej iść od Rynku ulicą Serbską a następnie skręcić w ulicę Piekarską. Ta ciągnie się prosto aż do samej bramy nekropolii. Decydując się na podróż tramwajem, najlepiej wsiąść w pojazd nr 7, który jedzie trasą zza Opery i następnie okrąża Rynek, mijając Arsenał. Odpowiedni przystanek również znajduje się niemal tuż przy wejściu do cmentarza.  


Tekst i foto: Anna Szczepanek
 

Dodatkowe szczegóły
Typ miejsca: 
Cmentarz
Dodatkowe media
Zdjęcia: 
Cmentarz Łyczakowski